Notatki na marginesie

Luźne uwagi na temat przeczytanych książek (i nie tylko)


#3 skuteczne reguły dziecięcych zakupów

PoczetKrolow

 

Od dawna zbierałem się za przeprowadzenie lekcji „finansowej” z synem.
Przy okazji liczenia jego skarbonki (dużo tego się uzbierało) miałem zamiar zapoznać go z krajowym systemem monetarnym :)
Wyjaśnić różnice miedzy poszczególnymi monetami i banknotami, jaką każda z nich przedstawia wartość (co za ile można kupić) itp.

[Notatka na marginesie:
Uzbierało się przy opróżnianiu portfela zgodnie z zasadą „1, 2, 5”: 

 
A że do akcji włączyli się też dziadkowie, to było co liczyć.
W sumie chyba 3 godziny spędziliśmy na liczeniu i segregowaniu.]

 

Okazja zrodziła się sama.
W sklepie syn zauważył regał z lego i oczywiście chciał, żebyśmy tam poszli, bo on chce sobie coś kupić.
Żeby mnie przekonać do zakupu dodał, że za jego pieniądze :)

Na szczęście wystarczyło mi cierpliwości i spokojnie zacząłem mu tłumaczyć reguły,
którymi powinien kierować się podczas zakupów.

Reguły zakupowe (do wykorzystania również przez dorosłych):

  1. Najpierw sprawdzamy, ile mamy pieniędzy (żeby wiedzieć na co nas stać).
  2. Zastanawiamy się, co chcemy kupić (np. oglądamy katalog lego).
  3. Uzgadniamy z rodzicami, kiedy możemy to kupić (kiedy mogą nas zawieźć do sklepu).

Dał się przekonać.
Pomogła chyba moja konsekwencja i spokój.

Przed wyjściem ze sklepu poprosiłem, żeby powtórzył proces.
Jego wersja wygladała tak:

  • Wrócimy do domu
  • Policzymy pieniądze
  • Umyjemy ręce :)
  • Zjemy coś :)
  • Pojedziemy kupić

Jak zaczęliśmy liczyć, to minęły chyba ze 3 godziny.
A to dlatego, że wpadłem na patent jak poskładać bilon w stosy po 10 szt.
Posklejać je taśmą przezroczystą!
Wcześniej myślałem o tym, żeby pozawijać je w papier, ale taśma jest lepsza, bo widać co i ile jest w środku.
Teraz łatwiej będzie je przeliczać i płacić w sklepie.

Przy tym wszystkim, po raz kolejny przekonałem się, jak ważne jest spokojne bycie z dzieckiem, gdy nim targają emocje.
Dodatkowo, że warto i można (a nawet trzeba) wykorzystywać takie sytuacje do edukacji, do nauczenia
(do uczenia, bo to proces przecież jest) życia, do przekazywania wartości, którymi żyjemy
Albo chociaż do pokazania, jak pokonywać zachcianki i impulsy na zakupach.

Wykorzystując fakt, że na banknotach widnieją podobizny królów, odbyliśmy również „przy okazji” krótką lekcję historii.
Przez następne kilka godzin syn był Kazimierzem Wielkim.

Warto rozmawiać.
Spokojnie.