Notatki na marginesie

Luźne uwagi na temat przeczytanych książek (i nie tylko)


Dodaj komentarz

Ciszej proszę… (1) – Lekcja historii

“Wspaniała umiejętność polegająca na zatrzymaniu się i zastanowieniu nad istotą i sensem docierających do nas bodźców
zamiast natychmiastowego i bezrefleksyjnego poddawania się ich wpływowi od zawsze leży u podstaw największych intelektualnych i artystycznych dokonań ludzkości.
Ani E=mc2, ani Raj utracony nie zostały wykoncypowane na poczekaniu, między jednym a drugim drinkiem, przez jakiegoś zapalonego imprezowicza.” (s.21)

 

Cytat z: “Ciszej proszę..” Susan Cain

Jak podaje internet, na początku XIX w tylko 2,4% ludności światowej mieszkało w miastach.
Ludzie pracowali na farmach czy w małych miasteczkach, prowadząc przedsięwzięcia rodzinne.
Razem prowadzili interesy, współpracownikami były osoby, z którymi mieszkało się na co dzień.

Druga połowa XIX w przynosi zmiany.
Rozwój przemysłu skutkuje np. tym, że w USA do 1920 r 1/3 kraju została zurbanizowana.
W Polsce po zniesieniu pańszczyzny następuje migracja ze wsi do miast (nie tylko polskich).
Do 1931 roku w województwach warszawskim i łódzkim 40% ludności mieszka w miastach.
Współpracownikami mieszkańców miast, zamiast rodziny i sąsiadów, stali się obcy ludzie.
Aby zaistnieć, zostać zauważonym w anonimowych relacjach trzeba było się wyróżnić.
Nowym problemem z jakim trzeba było się zmierzyć, było zrobienie “dobrego pierwszego wrażenia” na ludziach których się nie zna.

Osoby przebojowe, zabawne i towarzyskie zyskiwały coraz wyższy status społeczny i uznanie.
Ludzie stawali się sprzedawcami, nie tylko produktów i usług, ale samych siebie.
I tak na scenę wkraczają ekstrawertycy. Ich cechy stają się najbardziej pożądane.
W tym momencie można wyobrazić sobie typowego mieszkańca USA (które uważane jest za najbardziej ekstrawertyczny kraj na świecie),
którzy na zadane pytanie mają jedna odpowiedź:
– How are you?
– I’m fine, thanks.

Na przełomie XIX i XX w dokonała się przemiana kulturowa.
Nastąpiło przejście od kultury charakteru do kultury osobowości.
Przez lata w literaturze wzorem do naśladowania był typ z charakterem: poważny, zdyscyplinowany i honorowy.
Liczyło się nie to, jakie wrażenie zrobi w miejscach publicznych, ale jak się zachowuje w sytuacjach prywatnych.

Do końca XIX w we wszelkich poradnikach dobrego wychowania pojawiały się słowa klucze: obowiązek, praca, dobre uczynki, honor, normy moralne, prawość i uczciwość czy powściagliwość (opanowanie).
Są to cechy charakteru dostępne dla każdego, można je zdobyć pracując nad sobą.
Natomiast od początku XX w następuje zwrot ku osobowości, ku właściwościom, z którymi raczej się rodzimy niż je nabywamy: fascynyjący, magnetyczny, zachwycający, atrakcyjny, entuzjastyczny, dominujący, silny, energiczny itp.
Orison Swett Marden, autor poradnika „Charaker: Najwspanialsza rzecz na świecie” wydanego w 1899, dwadzieścia lat później napisał “Osobowość przywódcy”.

Zmiany kulturowe znalazły też odzwierciedlenie w reklamach.
O ile wcześniej reklamy były po prostu informacjami na temat produktu, o tyle nowe reklamy były odpowiedzią na zwiększone zapotrzebowanie na bycie pewnym siebie (np. reklama mydła: “Korzystne pierwsze wrażenie to najważniejszy czynnik decydujący o powodzeniu zarówno w biznesie jaki i w towarzystwie”).
Za pewność, za sukces, za powodzenie na randce odpowiedzialne były proszki do prania, szczotki do zębów, mydła (przykład).

W towarzystwie spokojna i wyciszona postawa mająca źródło w dobrych manierach i etykiecie zaczęła tracić na znaczeniu.
W towarzystwie należało czarować płeć przeciwną, flirtować.
Mężczyźni zachowujący się w stosunku do kobiet za cicho i za spokojnie byli narażeni na uznanie za homoseksualistów.
Kobiety nieśmiałe, nie wyzywające uznawane były za oziębłe.

Promocja osób śmiałych, pewnych siebie, przebojowych znalazła odbicie również w ówczesnej psychologii.
Alfred Adler rozpropagował pojęcie “poczucia niższości”, w którym wychowywane jest każde dziecko zdominowane przez dorosłych.
Z czasem ludzie przezwyciężają w sobie to “upośledzenie” stając się zdolnymi do rywalizacji w świecie dorosłych.
Kto tego nie pokona, jest przegranym.

W miejsce dzieci agresywnych ze skłonnościami do przestępstw eksperci od wychowania zajęli się dziećmi zwyczajnymi, ale nieprzystosowanymi społecznie.
Dzieci zamknięte w sobie, nieśmiałe w wizjach ekspertów skazane były na porażkę w przyszłym życiu.
Uważano je za uczniów trudnych i stwarzających problemy wychowawcze.
Dlatego też celem było wdrożenie “zdrowej osobowości”, bo tylko otwartość i towarzyskość miała być gwarantem sukcesu społecznego i finansowego.
Za wszelką cenę należało “przeciwdziałać tendencji do rozwijania w dzieciach introwersji oraz drobnomieszczańskich anomalii”.

W połowie XX w preferowanymi kandydatami na czołowe uczelnie amerykańskie były osoby przeciętne, ale energiczne i towarzyskie.
Na takich pracowników, a nie wybitnych intelektualistów, było bowiem zapotrzebowanie w korporacjach.
Ekstrawertycy radzili sobie w nich doskonale, natomiast mniej przystosowani introwertycy stawali się celem kampanii reklamowych środków uspokajających (“aby pozbyć się lęku wynikającego z nieprzystosowania”).

Na szczęście nie wszyscy zdawali się podzielać ten pęd ku byciu ekstrawertykiem na siłę.
Jak w 1921 r pisał Carl Gustaw Jung, introwertycy “przyczyniają się do postępu w kulturze, są na swój sposób wychowawcami i których przykład uczy, że istnieje inna możliwość, której bolesny brak odczuwamy w naszej kulturze”.

To samo można by napisać dzisiaj…

 

Reklamy


Dodaj komentarz

Introwertyk też człowiek…

Dobre rzeczy są nie tylko w książkach, dlatego dzisiejszy wpis będzie krótką refleksją nt. wystąpienia opublikowanego na TED:

http://www.ted.com/talks/susan_cain_the_power_of_introverts

Introwertyzm nie równa się nieśmiałości.

Introwertyk po prostu nie potrzebuje tylu bodźców do życia co ekstrawertyk.
Jedyne czego potrzebuje żeby dobrze funkcjonować to ciche i spokojne środowisko do działania.

Bez ciszy i odosobnienia nie byłoby wielu wynalazków, dzieł sztuki czy religii.

Polecam przesłuchać całość.

Introwertycy mogą się podbudować, a ekstrawertycy przekonają się, że introwertycy:

  • nie podejmują zbytniego ryzyka
  • jako kierownicy częściej (i łatwiej) pozwalają podwładnym wykazać się inicjatywą
  • stoją na piedestale (jako kierownicy czy przywódcy) nie żeby błyszczeć, ale dlatego że uważają, że to co robią jest słuszne (Gandhi też był introwertykiem)
  • no i zwykle mają lepsze stopnie w szkole :)

Jest czas na akcję, powinien być też i czas na kontemplację…