Notatki na marginesie

Luźne uwagi na temat przeczytanych książek (i nie tylko)


Nie ma dzieci – są ludzie

megafono

Nie ma dzieci – są ludzie.
To słowa Janusza Korczaka.

Przypomniałem sobie o nich czytając wywiad z Anną Janko, autorką książki “Mała zagłada”.
(Wywiad zamieszczony w miesięczniku “W drodze” 5/2015.)
Jak sama opowiada, jest to próba rozliczenia się z przeszłością, z historią własnej rodziny, z dorastaniem w cieniu wojny.
Dziadkowie Pani Anny zginęli na oczach jej matki.
Generalnie tragedia, jakich wiele podczas wojny.
Ale nie o tym dzisiaj.

Jedną z rzeczy, na którą szczególnie zwróciłem uwagę jest cytat, który przywołuje Pani Anna.
“(…) dzieci katowane w dzieciństwie, w dorosłym życiu odgrywają się na reszcie świata.
(…) dopóki bijemy swoje dzieci, na nic się zdadzą wszelkie konferencje pokojowe…”
Pani Anna zachęca (i w pełni się z nią zgadzam), aby nie kupować dzieciom zabawek militarnych.
Nie pokazywać wojny jako gry czy zabawy.
Kolejne pokolenia powinny wzrastać ze świadomością, że wojna to zło, nieszczęście, cierpienie i śmierć.
A nie niewinne zabijanie na ekranie.

Można powiedzieć, że pokój na świecie zaczyna się w pokoju własnego domu.

Wracając do Korczaka, chciałbym zacytować poniższy tekst bez zbędnego komentarza.
Bo nie wymaga on żadnego.
Esencja tego, czym powinno być wychowywanie.

***
Janusz Korczak
Apel dziecka

Nie psuj mnie.
Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam.
To tylko próba z mojej strony.

Nie bój się stanowczości.
Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

Nie bagatelizuj moich złych nawyków.
Tylko Ty możesz pomóc mi zwalczyć zło póki jeszcze jest możliwe.

Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem.
To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą, żeby udowodnić, że jestem duży.

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to konieczne.
O wiele bardziej przejmuje się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w 4 oczy.

Nie chroń mnie przed konsekwencjami.
Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam są grzechem.
To zagraża mojemu poczuciu wartości.

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę.
Czasami mówię to, by przyciągnąć Twoją uwagę.

Nie zrzędź.
W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i zrobię się głuchy.

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia.
Czuję się przeraźliwie zawiedziony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.

Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli.
To, dlatego nie zawsze się rozumiemy.

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości.
Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

Nie bądź niekonsekwentny.
To mnie ogłupia i tracę całą swoją wiarę w ciebie.

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami.
Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie.
One po prostu są.

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału.
Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.

Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet.
Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej Ci się nie śniło.

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty.
To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę.
Wiem jak trudno dotrzymywać mi kroku w tym galopie, ale zrób co możesz, żeby się udało.

NIE BÓJ SIE MIŁOŚCI. NIGDY.