Notatki na marginesie

Luźne uwagi na temat przeczytanych książek (i nie tylko)


Sierpień w hrabstwie Osage

sierpien-w-hrabstwie-osage

„Może trudno ci w to uwierzyć gdy na mnie patrzysz.
Dla ciebie jestem starą, grubą ciotką Mattie Fae.
Ale jestem kimś więcej, skarbie.
Kryje się we mnie coś więcej.”

W jednej z głównych ról niesamowita Meryl Streep.
Ta kobieta jest jak wino.

Jednym z wątków jest sprawa wzajemnych niedopowiedzeń, tajemnic z przeszłości, które mają realny wpływ na kolejne pokolenia.
Nie będę pisał więcej, żeby nie zdradzić fabuły.
Każda rodzina ma swoje  sekrety.
Bo i też pewnie każdy z nas, członków rodziny, coś ukrywa przed innymi.

Skomplikowany jest (potrafi być) człowiek ze swoimi nie dokońca przepracowanymi uczuciami, z własną historią, z relacjami…
Jak możemy oceniać i jak może wydawać nam się, że na pewno znamy i rozumiemy innych (nawet członków własnej rodziny), skoro tak do końca nie potrafimy zrozumieć i poznać samych siebie.

To co wydaje nam się oczywiste, jest (może być) czymś innym w rzeczywistości.
Widząc uśmiechniętych Chińczyków, myślałem jaki to radosny naród.
Dopiero później dowiedziałem się, że często swoje skrępowanie, dystans do innych, ukrywają pod uśmiechem.
Covey pisząc o zmianie nastawienia, podaje przykład ojca z rozbrykanymi dziećmi w metrze.
Na zgorszenie i sugestie współpasażerów, że powinien uspokoić dzieci i coś z nimi zrobić, odpowiada, że pewnie powinien, tylko nie za bardzo wie co, bo właśnie wraca ze szpitala, gdzie zmarła mu żona i matka tych dzieci.

Wracając do tematu, o czym jeszcze jest ten film?
O agresji.
Nie o fizycznej, ale o tej ukrytej.
Ukrytej w słowach.
Wygląda na to, że bohaterom filmowym przez całe życie brakowało szczerych rozmów.
Każdy pozamykany jest w swoim świecie (hrabstwie).
Nadarzyła się okazja do spotkania rodzinnego i każdy wyrzuca z siebie to, co go boli, co nosił w sobie od wielu lat.
Teraz pod przykrywką wyznania prawdy zrzędzą i odgryzają się na pozostałych.
Pewnie w (błędnie rozumianą) myśl “poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

Prawda powiedziana bez miłości, to… żadna prawda.
Po co sie dobijać i ranić bardziej ponad to, jak i tak jesteśmy poranieni i obici?
Po co sobie nogi podstawiać?

A czym jest miłość?
Miłość to decyzja, że będę kochał twoje słabości i pomogę ci sobie z nimi poradzić.
Tutaj wspomnę ostatnio usłyszaną ciekawą koncepcję miłości.
Jak powstają perły?
Gdy do muszli (proszę o wybaczenie wszelkich nieścisłości biologicznych, chodzi o istotę sprawy) dostaje się ziarno piasku małż otacza to sobą, swoim ciałem (masą perłową).
Z początku pewnie boli, ale im dłużej otacza, tym większa perła powstaje.

Reasumując, film polecam, zachowania – nie.